ZIELONA SZKOŁA W KOTLINIE KŁODZKIEJ

W dniach 12-16 czerwca 2023r. uczniowie Szkoły Podstawowej nr 1 im. Jana Pawła II w Sulejowie oraz Szkoły Podstawowej z Uszczyna przebywali na Zielonej Szkole w Kotlinie Kłodzkiej. Organizatorem wycieczki był p. Grzegorz Wąsala, a opiekę nad uczestnikami sprawowały: p. Beata Dudkiewicz, p. Agnieszka Marzec i Bożena Pawlik. Celem wycieczki było poznanie Kotliny Kłodzkiej, walorów przyrodniczych Gór Stołowych oraz zabytków, historii i kultury tego regionu. Ważnym czynnikiem była również integracja zespołów szkolnych, nawiązanie nowych znajomości i przyjaźni. W pierwszym dniu wyprawy uczniowie mieli okazję zwiedzić Muzeum Robotów w miejscowości Moszna. Modele wykonane z przedmiotów z recyklingu zachwyciły nas swoją formą i strukturą. Przez chwilę mogliśmy się poczuć jak bohaterowie Star Wars, gdyż pierwszym robotem jakiego ujrzeliśmy był generał Grievous. O ekspozycji opowiedział na właściciel i twórca tego miejsca, który wszystkie modele wykonywał własnoręcznie. Prosto z muzeum udaliśmy się do położonego nieopodal zamku. Budowla ma 365 pomieszczeń i 99 wież. Jak głosi legenda w średniowieczu Moszna należała do Zakonu Templariuszy. Sam zamek został rozbudowany u schyłku XIX i na początku XX wieku przez zamożne arystokratyczne rody Tiele -Wincklerów, którzy mieszkali w zamku do końca II wojny światowej. Po wojnie zamek funkcjonował jako szpital leczenia nerwic, a obecnie pełni rolę atrakcji

turystycznej. Przed zamkiem znajdują się śpiewające i tańczące fontanny, których koncertu mogliśmy wysłuchać, a następnie udaliśmy się na spacer Aleją Lipową przepięknego parku. Podobno zamek zamieszkuje sam Harry Potter wraz z przyjaciółmi. Niestety, bohatera książki Joan Rowling nie udało nam się spotkać, gdyż wyruszył na wyprawę, by zdobyć Kamień Filozoficzny, ale po komnatach oprowadzała nas sama Hermiona Granger! Już na początku wyprawy przygotowała ona młodych adeptów wiedzy tajemnej do tego, co ich czeka w murach niezwykłej Szkoły Magii i Czarodziejstwa. Wszyscy uczestnicy wyprawy przeszli chrzest bojowy, zanim jeszcze wstąpili w progi pałacu. Następnie tiara przydziału wskazała wszystkim, zgodnie z ich predyspozycjami, odpowiednie grupy. Kiedy już każdy z Muggoli otrzymał swoją togę wyruszyliśmy na zwiedzanie zamku. Na początku weszliśmy do Biblioteki, w której każdy z nas miał nadzieję znaleźć Wielką Księgę Czarów. Ale choć szukaliśmy wytrwale, to dzieło tak znamienite nie było jeszcze przeznaczone dla naszych oczu. Wyruszyliśmy więc dalej by podziwiać apartamenty mieszkalne: jadalnię, alkowę oraz marmurową toaletę. Następnie przeszliśmy do pomieszczenia kryjącego w sobie wiele tajemnic. Było to laboratorium, w którym Hermiona uchyliła rąbek tajemnicy i nauczyła nas trochę czarować. Bardzo nam się tam podobało. Nie przeszkadzały nam nawet pajęczyny wiszące w każdym kącie. Szczerze mówiąc nasza grupa złapała bakcyla magii i każdy z nas chętnie by tam został. Jednak na dole czekały kolejne atrakcje w postaci lekcji średniowiecznej kaligrafii. Cyrograf pobytu w zamku należało podpisać własnym imieniem i nazwiskiem. Odetchnęliśmy z ulgą, że nie krwią, chociaż w takim miejscu, to nigdy nic nie wiadomo…
Pełni wrażeń i już trochę głodni dotarliśmy do naszego pensjonatu w Dusznikach Zdroju, w samą porę na obiadokolację. Na pierwsze danie ugoszczono nas tradycyjną górską kwaśnicą. Smakowała wybornie i nikt nie grymasił. Następnego dnia postanowiliśmy zdobyć Szczeliniec. Szczeliniec Wielki jest najwyższym szczytem Gór Stołowych. Chociaż trasa nie jest zbyt trudna, najstarsi uczestnicy wycieczki, muszą popracować nad kondycją. Za to dzieci śmigały jak górskie kozice i z ledwością mogliśmy dotrzymać im kroku, dobrze że na początku szedł p. przewodnik, który opowiadał o tym szczycie i górach Stołowych różne ciekawe historie. Szczególnie, o owianym tajemnicą Skalnym Labiryncie, w którym szlak przemyka przez głębokie szczeliny i schodzi do samych czeluści piekielnych! Po przejściu przez Piekiełko już nic nie było dla nas straszne, toteż tego dnia postanowiliśmy jeszcze pospacerować po Błędnych Skałach . Są to miejsca, z którymi związane są liczne legendy i mrożące krew w żyłach historie. Następnym razem wybierzemy się tam po zmroku i wtedy sprawdzimy ich wiarygodność.
Mimo, że Szczeliniec nie jest specjalnie trudnym szczytem do zdobycia, to jednak czuć go w kościach. Szczególnie w kolejnym dniu, toteż postanowiliśmy zregenerować siły na basenie. Zanim jednak nadeszła pora na wodne atrakcje odwiedziliśmy niesamowite miejsce Muzeum Zawodów, których już nie ma. Odkryliśmy, że to wcale nie święci garnki z gliny lepią, chociaż bogowie nie powstydziliby się zastawy i dzbanów, które wyszły spod ręki garncarza… Skosztowaliśmy chleba świeżo wypieczonego w tradycyjnym piecu i poznaliśmy przepis na jego wykonanie, zajrzeliśmy do wędzarni jakby przeniesionej z czasów, kiedy Słońce było Bogiem oraz obejrzeliśmy sprzęty, których kiedyś używano w gospodarstwie. Nieco dalej mieszkały zwierzątka domowe i egzotyczne, z którymi dzieci szybciutko nawiązały bliższą znajomość. Nie chciało nam się opuszczać tego sympatycznego miejsca, ale mieliśmy jeszcze jeden punkt w planie dnia. Była to jedyna w Polsce Kaplica Czaszek. Jest to zabytek sakralny znajdujący się w Kudowie-Zdroju, w dzielnicy Czermna. Kaplica położona jest w odległości ok. 1 km od centrum Kudowy, w dolinie rzeki Czermnicy. Zbudował ją w latach 1776–1784 ksiądz Wacław Tomaszek z pochodzenia Czech, proboszcz parafii w Czermnej
Niewielka barokowa kaplica murowana posadowiona na podstawie kwadratu, usytuowana została pomiędzy kościołem św. Bartłomieja a wolnostojącą dzwonnicą. Ściany i sklepienie wnętrza kaplicy pokrywa ok. 3 tys. ciasno ułożonych czaszek i kości ludzkich, ofiar wojen oraz epidemii chorób zakaźnych. Dalsze 20–30 tys. szczątków leży w krypcie pod kaplicą. Na ścianie głównej znajduje się niewielki skromny ołtarz z barokowym krucyfiksem .
Miejsce, które stało się grobowcem dla kilku tysięcy ludzkich istnień, skłania do refleksji nad kruchością i ulotnością ludzkiego życia.
W czwartek czyli przedostatni dzień naszej wycieczki postanowiliśmy udać się na spływ pontonowy Nysą Kłodzką. Niektórzy z nas żeglowali po raz pierwszy i wcale nie było to dla nas łatwe, ale za to wrażenia bezcenne…Pogoda jak na zamówienie, towarzyszyła nam przez cały czas spływu. A gdy wyszliśmy z pontonów rozpoczęła się prawdziwa ulewa. Jednak zdążyliśmy wrócić do naszego bezpiecznego azylu w autobusie. Tam odpoczęliśmy, a po burzy zjedliśmy smakowite kiełbaski pieczone na ognisku i ruszyliśmy zwiedzać Twierdzę Kłodzką. Jest to największa atrakcja miasta Kłodzka. Budowla stanowi system obronny z okresu XVII i XVIII wieku. Powierzchnia twierdzy wynosi ponad 30 hektarów. W skład kompleksu twierdzy kłodzkiej wchodzą: twierdza główna, fort posiłkowy Owcza Góra, obwarowania miejskie (fragmentaryczne) oraz umocnienia polowe. Pierwsza wzmianka o istnieniu grodu obronnego sięga 1114 roku.
Na przełomie XIII i XIV wieku roku gród został przebudowany, prawdopodobnie przez księcia Henryka IV Probusa, na warowny zamek. Był on siedzibą kolejnych przedstawicieli śląskiej linii Piastów, którzy władali ziemią kłodzką, nieco później stał się stał się komfortową rezydencją, stanowiącą okazałą siedzibę władcy hrabstwa kłodzkiego. W XVI wieku rozbudowano twierdzę o zamek średni i niższy. One to, wraz z zamkiem wyższym i fortyfikacjami miasta, stanowiły zespolony w jedno system obronny.
W siedemnastym wieku średniowieczne mury zastąpiono kurtynami i bastionami. Na zlecenie Habsburgów wzniesiono wtedy trzy bastiony: Jabłonki, Ludmiły i Wacława. Były one podstawą umocnień twierdzy, tworzyły tzw. dzieło koronowe, osłaniające Górę Forteczną od północy i wschodu. Natomiast od południa i zachodu wybudowano bastiony Alarmowy i Dzwonnik oraz półbastion Orzeł. Kompleks tych umocnień otaczał położony na szczycie zamek, był on częściowo dostosowany do systemu umocnień. Bastiony zostały osłonięte rawelinami – Polnym i Jabłonką oraz fosą. Tym samym odbudowano i zmodernizowano zamek nadając mu bardziej współczesny kształt.
W 1742 roku twierdza poddana została Prusakom, którzy zajęli tereny hrabstwa kłodzkiego w konsekwencji pierwszej wojny śląskiej.
Za panowania Fryderyka II rozbudowano i ufortyfikowano twierdzę, na pierwszy plan wysuwając jej obronny charakter.
Twierdza Kłodzka odegrała ważną rolę w czasie obrony Śląska w pruskiej kampanii Napoleona (1806–1807). Po przebudowie obiektu przez króla Fryderyka Wielkiego, do 1945 roku mocno ufortyfikowana twierdza odgrywała rolę militarną oraz ciężkiego więzienia.
W czasie II wojny światowej, w latach 1940–1943 twierdza była filią obozu KZ Groß-Rosen, umieszczano w niej jeńców wojennych, dezerterów z armii niemieckiej oraz podejrzanych o działania na szkodę III Rzeszy. Znajdowało się tu ciężkie więzienie dla więźniów politycznych, miejsce kaźni i obóz pracy.
W 1960 roku twierdza została oficjalnie uznana za zabytek i udostępniona turystom.
Po zdobyciu Twierdzy chętnie wróciliśmy na obiadokolację do naszego przytulnego pensjonatu.
Ostatniego dnia Zielonej Szkoły zwiedziliśmy Kopalnię Złota w Złotym Stoku i choć nikt z nas nie znalazł sztabki złota, to miejsce i opowieści przewodnika wywarły na nas duże wrażenie i wprawiły w bardzo dobry nastrój. Po smacznym obiadku wyruszyliśmy w drogę powrotną do domu. Tygodniowa wycieczka minęła bardzo szybko, ale wrażenia pozostaną na długo w naszej pamięci. A w przyszłym roku wyruszymy na kolejną wyprawę.
Zielona Szkoła daje uczniom możliwość nauki połączonej z odkrywaniem. Taka forma lekcji jest dla dzieci niezwykle atrakcyjna. Uczniowie odkrywają piękno regionu, poznają jego historię poprzez zwiedzanie obiektów, które mogą zobaczyć na własne oczy, posłuchać legend i historii związanych z danym regionem, doświadczyć regionalnych smaków i poznać lokalne tradycje. W czasie wycieczki dzieci uczą się samodzielności, integrują z grupą, zacieśniają przyjaźnie i budują relacje. Są to niewymierne korzyści płynące z tego rodzaju przedsięwzięć. Mamy nadzieję, że czas spędzony na Zielonej Szkole będą miło i długo wspominać.
Tu będzie galeria 😉